Na dwór.

Juz od dziecinstwa moja mama starala sie bysmy z siostra spedzali duzo czasu na swiezym powietrzu. Niektórzy rodzice boja sie, ze ich dzieci przemokna, zmarzna i beda chore. Nasza mama tez sobie tym glowe zawracala. Starala sie jednak nie rezygnowac ze swiezego powietrza. W zaniam za to dostawalismy do picia kazdego poranka ochydny tran i witamine c. Nie nalezelismy jednak do dzieci, które szybko choruja. Moze dlatego, ze nasze organizmy byly przyzwyczajone do niskiej temperatury i dobrze ja znosily. Nie myslcie jednak, ze latalismy mokrzy i glodni od rana do wieczora po dworze przy nie wiadomo jakiej temperaturze. Wszystko mialo swoje granice. Granice, których pod zadnym pozorem nie przekraczalismy. Jednak staralismy sie wykorzystywac zimowy czas do zabawy. lepilismy balwana, zjezdzalismy na sankach, pózniej uczylismy sie jazdy na nartach. Wszystko w granicach zdrowego rozsadku. I zapomniec nie moge,jak po kazdym powrocie do domu czekal na nas cieply napój i slodziutkie ciasteczka, a potem pyszna kolacja.

Cześć! Witaj na moim serwisie o podróżach i turystyce. Znajdziesz tutaj wiele moich wspomnień z wyjazdów. Zamieszczam tutaj wiele pomocnych rad dotyczących wyboru miejsca na wakacje, a także jaki środek podróży wybrać. Mam nadzieję, że spodobają Ci się treści jakie tutaj zamieszczam i zostaniesz na dłużej.

Znalazłeś się tutaj dzięki poniższej frazie kluczowej:

Wszelkie prawa zastrzeżone (C)